02
08.2016

Cuda Panie, cuda!




 

Film przesłany przez użytkownika wskazuje na wysoką indolencję funkcjonariusza dokonującego pomiaru. Nie trzeba być biegłym z zakresu ruchu pojazdów by zauważyć, że nic się tam nie zgadza.

 

Nagranie przedstawia przejazd około 500 metrów drogi w czasie około 20 sec. - prosta matematyka pozwala stwierdzić zatem, że kierowca przejeżdża około 25 metrów na sec. co daje przeciętną prędkość na poziomie około 90 km/h. Odległość można ocenić po słupkach pikietażowych rozstawionych wzdłuż drogi co 100 metrów, a czas z czasu nagrania. Ale co nie zgadza nam się dalej? A no to, co mówi policjant - wyrok 141 km/h czas pomiaru do zatrzymania 28 sec. odległość 348 metrów i co tu się nie zgadza??

 

Tak jak wspomniałem, nagranie przedstawia około 600 metrów drogi przed Policją z czego na słupkach możemy precyzyjnie wyznaczyć 500 m, zatem jeśli przyjmiemy, że Pan policjant faktycznie zmierzył nas 348 metrów od siebie z prędkością 141 km/h, co daje 39.198 m/s wówczas możemy policzyć, że po 28 sec (a tyle zdaniem Pana Policjanta minęło od pomiaru) samochód przejechał by około 1097 metrów czyli byłby około 750 metrów dalej niż punkt kontroli. Hmm, dziwne, ale popatrzmy dalej. Policjant na pas ruchu wybiega o godzinie 11:09:36, zaś o godzinie 11:10:00 odczytuje "czas od pomiaru 28 sec" czyli przyjmując, że Policjant po 28 sec od pomiaru wykonał odczyt, a od przynajmniej 24 sec nikogo nie mierzył - to czyj to był odczyt 4 sec przed wybiegnięciem na jednię? A no na pewno nie naszego kierowcy gdyż ten od chwili pomiaru wskazanego przez funkcjonariusza czyli 28 sec przed podaniem czasu, czyli o godzinie 11:09:32  do godziny 11:09:36 przejeżdża około 100 m  co znów daje nam 25 m/sec czyli około 90 km/h.

 

Czytaj więcej ...

01
08.2016

Jazda motocyklem między samochodami w korku – można czy nie można?




 

Wszechogarniające korki to bolączka wielu kierowców, zwłaszcza tych poruszających się w większych miastach. Infrastruktura rzadko nadąża, dodatkowych pasów brakuje, więc kierowcy szukają innych rozwiązań. Spora część naszych czytelników, porusza się jednośladami, które oprócz przyjemności z jazdy, zapewniają sprawniejsze poruszanie się po drogach i stanowią skuteczne antidoum na wspomniane korki. Czy jazda między stojącymi lub wolno poruszającymi się samochodami jest wykroczeniem? Na próżno szukać przepisów dokładnie regulujących ten stan. Artykuł postara się udzielić na to odpowiedzi.

 

Przede wszystkim trzeba sobie zdefiniować kilka ważnych pojęć występujących w ustawie z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym (tj. Dz.U. z 2012 r. poz. 1137) zwaną dalej p.r.d., które są niezbędne do poruszenia tej tematyki. Wszystkie one znajdują się w art. 2 p.r.d [słowniczek].:

  1. droga - wydzielony pas terenu składający się z jezdni, pobocza, chodnika, drogi dla pieszych lub drogi dla rowerów, łącznie z torowiskiem pojazdów szynowych znajdującym się w obrębie tego pasa, przeznaczony do ruchu lub postoju pojazdów, ruchu pieszych, jazdy wierzchem lub pędzenia zwierząt
  2. jezdnia - część drogi przeznaczoną do ruchu pojazdów; określenie to nie dotyczy torowisk wydzielonych z jezdni;
  3. pas ruchu - każdy z podłużnych pasów jezdni wystarczający do ruchu jednego rzędu pojazdów wielośladowych, oznaczony lub nieoznaczony znakami drogowymi;
  4. uczestnik ruchu - pieszy, kierującego, a także inne osoby przebywające w pojeździe lub na pojeździe znajdującym się na drodze;
  5. szczególna ostrożność - ostrożność polegającą na zwiększeniu uwagi i dostosowaniu zachowania uczestnika ruchu do warunków i sytuacji zmieniających się na drodze, w stopniu umożliwiającym odpowiednio szybkie reagowanie;
  6. wymijanie - przejeżdżanie (przechodzenie) obok pojazdu lub uczestnika ruchu poruszającego się w przeciwnym kierunku;
  7. omijanie - przejeżdżanie (przechodzenie) obok nieporuszającego się pojazdu, uczestnika ruchu lub przeszkody;
  8. wyprzedzanie - przejeżdżanie (przechodzenie) obok pojazdu lub uczestnika ruchu poruszającego się w tym samym kierunku;

Analizując trzy ostatnie przypadki, łatwo się domyślić, że to z nimi najczęściej mamy do czynienia jeśli chodzi o jazdę motocyklem w korku pomiędzy samochodami.  Wymijamy, omijamy i wyprzedzamy inne samochody. Jeśli chodzi o wymijanie, tutaj nie ma żadnego problemu, jednakże granica zaciera się między omijaniem i wyprzedzaniem. Jeśli samochód stoi, wtedy zostaje przez nas omijany, jeśli natomiast porusza się choćby z minimalną prędkością, wtedy już go wyprzedzamy. Jest to ważne, gdyż nieco inne przepisy p.r.d. regulują te dwa manewry.

Czytaj więcej ...

25
07.2016

Blokady na kołach pojazdów nie mogą wymuszać przyjmowania mandatów!




Zapewne choć raz doświadczyłeś wątpliwej „przyjemności” karania za złe parkowanie założeniem blokady na koło. Parkujesz, wracasz, a tam ZONK!... Blokada! Dzwonisz więc pod numer wskazany na świstku wetkniętym za wycieraczkę.

W końcu przyjeżdża Straż Miejska - bo to przeważnie oni zakładają blokady i mówią, że jeśli przyjmiesz mandat za parkowanie to zdejmą blokadę, a jak nie to się bujaj.

I kto ma rację?

Jeśli uważnie czytasz nasz blog, wiesz już z pewnością, że sprawcy wykroczenia nie można utożsamiać z właścicielem lub użytkownikiem pojazdu. Przepisy wyraźnie wskazują, że mandat karny może zostać nałożony wyłącznie na osobę, której sprawstwo nie budzi wątpliwości, czyli dostaniesz mandat, jeśli zostaniesz „złapany” na gorącym uczynku (por. art. 97 Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia). Jeśli jednak oddalisz się z miejsca zdarzenia i wrócisz po pewnym czasie, żaden strażnik miejski czy też np. policjant nie może uzależnić zdjęcia blokady z koła pojazdu od przyjęcia mandatu karnego! Nie ma bowiem żadnej, absolutnie żadnej pewności, że to TY jesteś sprawcą wykroczenia (chyba, że będziesz bardzo dobroduszny i sam się przyznasz do wykroczenia dając zarobić temu durnemu systemowi). Jeśli jesteś właścicielem pojazdu lub jego użytkownikiem (np. na podstawie ustnej umowy użyczenia pojazdu od taty lub siostry) NIE MUSISZ przyjmować mandatu karnego, żeby „w zamian” zdjęli blokadę. Nie masz obowiązku się samooskarżać (prawo do milczenia; prawo do odmowy udzielenia odpowiedzi na pytanie) i nie masz obowiązku wskazywać kogoś z najbliższych, kto mógł prowadzić pojazd, a to z dwóch prostych przyczyn:

  • ryzykujesz fałszywe oskarżenie, bowiem możesz nie być pewny, że to właśnie TA osoba zaparkowała pojazd w danym miejscu,
  • nie musisz wskazywać kogoś z najbliższych, jeśli ryzykujesz, iż osoba ta będzie ponosiła odpowiedzialność za przestępstwo (nawet w sprawach o błahe wykroczenie takie jak parkowanie – przecież można założyć hipotetyczną sytuację, że osoba, która tam zaparkowała ma np. orzeczony sądowy zakaz prowadzenia pojazdów, dlatego też parkując tam – a wcześniej prowadząc pojazd – złamie obowiązujący zakaz i popełni przestępstwo).

Jeśli jesteś właścicielem pojazdu masz prawo m.in. do KORZYSTANIA z rzeczy (art. 140 Kodeksu cywilnego). „Korzystanie” to m.in. uprawnienie do posiadania i używania rzeczy, natomiast blokada na kołach uniemożliwia korzystanie z rzeczy, która jest Twoją własnością. Organ nakładający blokadę nie może zatem uzależniać kwestii przyjęcia mandatu karnego od korzystania z rzeczy, która będącej własnością karanego. Ponadto, zgodnie z przepisem art. 97 § 2 SPRAWCA ma prawo do ODMOWY przyjęcia mandatu karnego!!! I o tym zawsze pamiętaj! Dlatego absolutnie nie można zgodzić się z tym, że przyjęcie mandatu uzależnia zdjęcie blokady z koła.

Czytaj więcej ...

04
07.2016

Straż Miejska nie ma uprawnień do przekazywania spraw Policji




Po utracie przez Straże Wiejskie, czy tam miejskie - w sumie wszystko jedno - uprawnień do koszenia za zdjęcia z fotoradarów, znów mamy do czynienia z kolejną dziurą systemu, która w sposób co najmniej dziwny jest rozstrzygana przez sądy. Ale to nie wszystko, bo choć to dziwi jeszcze bardziej, mamy do czynienia również z indolencją organów władz Państwowych.

 

O co tak naprawdę chodzi i na czym powyższe polega?

 

W całym kraju wystąpiła fala (niczym tsunami) przekazań spraw fotoradarowych Policji przez Straże.

W tym miejscu wypadało by nadmienić, że zmiana przepisów polegała praktycznie wyłącznie na wykreśleniu z ustawy uprawnień Straży do używania urządzeń rejestrujących (nie tylko fotoradarów, ale i wszelkiego rodzaju monitoringów itp.), ustawodawca w żadnym miejscu nie uregulował żadnych przepisów przejściowych, które regulowały by co ze sprawami już wniesionymi przed sądy, jak również co ze sprawami, które jeszcze nie zostały wszczęte lub na dzień przed odebraniem uprawnień zrobiono ostatnie zdjęcie.

 

W jaki zatem sposób Straże Gminne, Miejskie czy Wiejskie przekazują sprawy Policji?

 

Otóż okazuje się że Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji sporządziło wytyczne dla Straży dotyczące przekazywania Policji spraw fotoradarowych. W wytycznych tych określono, że sprawy będą przekazywane Policji na podstawie art. 17 § 1.  Kodeksu Postępowania w sprawach o wykroczenia, który mówi : “Oskarżycielem publicznym we wszystkich sprawach o wykroczenia jest Policja, chyba że ustawa stanowi inaczej.”

Czytaj więcej ...

20
06.2016

Mandat za wjazd przez drzwi do lasu




NOWE ZAGADNIENIE – mandaty za lasy państwowe, wg przepisu art. 161 KW – zakaz wjazdu do cudzego lasu.

 

 

Nadchodzi czas wakacji. Czas podróży, mniejszych i większych, wycieczek krajoznawczych i wojaży. Często, aby dotrzeć w miejsce docelowe wybieramy najpowszechniejszy środek transportu jakim jest samochód. Wyobraźmy sobie zatem sytuację – jedziemy z rodziną na wycieczkę na wspaniały punkt widokowy, który mieści się tuż za pięknym lasem iglastym. Sęk w tym, że aby dotrzeć w upatrzone przez nas miejsce musimy przejechać przez owy las. Wybieramy często uczęszczaną drogę leśną. Rozkoszujemy się śpiewem ptaków, promieniami słońca… Wtem, jak grzyby po deszczu ( w końcu jesteśmy w lesie ;) ) wyrasta przed nami Straż Leśna, która chce ukarać nas mandatem. Słyszymy zarzut naruszenia przepisu art. 161 Kodeksu Wykroczeń – zakaz wjazdu do cudzego lasu. Ale jak to? Dlaczego? Przecież nie ma zakazu! „Będzie mandacik, 200 zł..”, czy na pewno słusznie?

 

Czytaj więcej ...

07
06.2016

Mandat i kary za zakłócanie ciszy nocnej, wprowadzanie psa czy granie w piłkę - czyli prawo zwyczajowe w restrykcyjnym użyciu




23 kwietnia 997 po 5 dniach swej misji Wojciech będąc w okolicy pruskiego grodu granicznego Chollin (na południowych brzegach jeziora Drużno, obecnie wieś Święty Gaj) został zaskoczony podczas odpoczynku po mszy odprawionej w świętym gaju przez 7 strażników prowadzonych przez kapłana, niejakiego Sicco. Późniejszy Św. Wojciech – jako przywódca – uderzony toporem lub włócznią w serce został zabity przez kapłana, który – według żywotów – miał wcześniej stracić w walkach z Polakami brata. Ciału odcięto głowę i nabito na pal wyrazem hańby. Jego towarzyszy oszczędzono i odesłano do Polski. Głowę z pala zdjął potajemnie i przewiózł do Gniezna nieznany Pomorzanin.

Stało tak dlatego, że Święty Wojciech pogwałcił prawo zwyczajowe Bałtów odprawiajac obce obrzędy w Świętym Gaju, który był Polem Romowym a więc centrum kultu bałtyjskich bóstw założonego przez legendarnego kapłana pogańskiego Brutenusa, uznawanego obok Widewuta za ojca załozyciela porządku kultowego i królewskiego na terenie Prus. W samym środku osi Romowe stał święty dąb, na który znajdowały się figurki: Perkuna, Patolla i Polrimpusa. Ponadto Romowe było siedzibą Krewe czyli Crywo Crywaiło - najwyższego urzędującego kapłana w Prusach. Jak widać Wojciech juz bardziej narazić się nie mógł, zwłaszcza że potem jeszcze w tym świętm miejscu spał i biesiadował. I za właśnie takie złamanie prawa zwyczajowego spotkała go tak sroga kara od wojowniczo nastawionych Bałtów do najeźdźców. Możnaby to dziś porównać - przy wszystkich różnicach - do muzułmanów nawołujących z wieży i odprawiających modły na Jasnej Górze po dokonanych wcześniej przez ich rodaków atakach terrorystycznych.

 

TO TYLE O KONSEKWENCJACH ZŁAMANIA PRAW ZWYCZAJOWYCH KIEDYŚ, A JAKIE MOGĄ BYĆ DZIŚ KONSEKWENCJE ZACHOWAŃ MOŻE MNIEJ RADYKALNYCH, ALE NIEZGODNYCH Z OBOWIĄZUJĄCYCM ZWYCZAJEM? I CO TO W OGÓLE JEST PRAWO ZWYCZJOWE?

 

Dobry zwyczaj… , czyli prawo do samostanowienia norm

 

            Istnieją cztery zasadnicze systemy reglamentujące życie człowieka: obyczaj, religia, zwyczaj i prawo. Najkorzystniej jest, gdy są one ze sobą spójne i dopełniają się nawzajem. Rozbieżności pomiędzy nimi prowadzić mogą do trudnych sytuacji i upadku autorytetu i stosowania się do danego systemu, kosztem innego. W mediach często mówi się o relacji prawa do religii. Tymczasem to normy zwyczajowe i prawne przeplatają się ze sobą w życiu codziennym chyba najczęściej, choć zwykle nie zdajemy sobie z tego sprawy.

O czym mowa?

            Prawo jest jak pogoda – każdy wie o co chodzi, trudniej jednak wyrazić to słowami. Poprzestaniemy tu jednak na podejściu przedmiotowym, czyli prawo traktować będziemy jako zespół norm (nakazów, zakazów, powinności), których nieprzestrzeganie kończy się - w założeniu - użyciem przymusu (postępowanie egzekucyjne w prawie cywilnym, kary i środki karne w prawie karnym , itp.). Istnieją jednak normy, co do których przekonani jesteśmy, że są obowiązującym prawem i z tego powodu są przestrzegane. To normy zwyczajowe, które w XXI wieku nie ewoluują w sposób naturalny, a w nadanym przez ich autora kierunku… Chodzi tu o szereg zakazów i zakazów dotyczących dosłownie wszystkiego: zakaz kąpania się w fontannie, zakaz spożywania posiłków w określonych miejscach, zakaz opalania się, wyprowadzania psów, grillowania, nakaz parkowania samochodu w taki, a nie inny sposób…

            Paradoksalnie, te kreowane na potęgę normy zwyczajowe, dopuszczalne na posesjach i w lokalach prywatnych często są sprzeczne z prawem jeśli dotyczą terenów publicznych, co było już przedmiotem orzecznictwa sądów (np. zakaz gry w piłkę nożną na terenie osiedla, czy też zakaz wyprowadzania psów na każdym skrawku zieleni). Ich celem jest w założeniu sprawienie, by nam wszystkim żyło się lepiej. Ich efekty zaś często bywają dokładnie odwrotne…

Normy zwyczajowe

Typową normą zwyczajową jest cisza nocna, która zapewnić ma mieszkańcom prawo do wypoczynku. Żaden przepis powszechnie obowiązującego prawa  nie stanowi, że cisza nocna trwa od godz. 22 do 6 rano i w tym czasie nie można robić głośnej imprezy, a mimo to Policja czy Straż Miejska ma prawo przybyć na taką imprezę i poprosić o przyciszenie muzyki pod rygorem grzywny albo nawet aresztu (!). Podstawę prawną wywodzi się tu z innych przepisów, a konkretnie z art. 51§1 kodeksu wykroczeń (k.w.), który powiada: Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze... To czy dana sytuacja stanowi wybryk zakłócający spoczynek nocny zależy od oceny funkcjonariuszy, a jak mandatu nie przyjmiemy – to od Sądu.

Porównaj: https://anuluj-mandat.pl/blog/post/opalanie-topless-lub-nago-na-plazy-na-kapielisku-albo-w-parku-czy-to-jest-karalne 

            Ten sam przepis (art. 51 k.w.) może być podstawą do nałożenia grzywny za opalanie się, jeśli odsłonimy to i owo. Dojść do tego z powodzeniem może zarzut niszczenia zieleni… spożywania alkoholu w miejscu publicznym… zaśmiecania otoczenia…, które to czyny znajdą penalizację w prawie wykroczeń. To pokazuje jak wiele zależy od interpretacji prawa (i jak trudno zrelaksować się w parku miejskim). Sama jednak tabliczka z napisem: „zakaz opalania”, jest jedynie prośbą, próbą wykreowania zwyczaju w nadziei, że będzie przestrzegana.

Co do ciszy nocnej warto wspomnieć, że inaczej będzie wyglądała jej interpretacja w zacisznym bloku pełnym starszych ludzi w zimie, gdy noc jest długa a inaczej podczas majowych Juwenaliów sudenckich w akademiku.

Czytaj więcej ...

30
05.2016

Z dniem 25.04.2016 wygasły GITD uprawnienia odnośnie fotoradarów, monitoringu światła czerwonego i odcinkowego pomiaru prędkości




Konsekwencje procesowe, prawne i odszkodowawcze wezwań z fotoradarów, odcinkowego pomiaru prędkości i monitoringu wjazdu na czerwonym świetle dokonywanych bezprawnie przez GITD po 25 kwietnia 2016

W dniu 25 kwietnia 2016 r. wszedł w życie Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 14 lipca 2015 r., w którym stwierdzono, że  art. 129g ust. 4 ustawy z 20 czerwca 1997 r. – Prawo o ruchu drogowym (dalej Prd), jest niezgodny z Konstytucją RP. Przepis ten stanowił:

„Minister właściwy do spraw transportu określi, w drodze rozporządzenia, sposób, tryb oraz warunki techniczne gromadzenia, przetwarzania, udostępniania i usuwania przez Głównego Inspektora Transportu Drogowego utrwalonych obrazów i danych, uwzględniając dokumentację i zakres czynności niezbędnych do przeprowadzenia postępowania w sprawach o wykroczenia, o których mowa w ust. 1, oraz konieczność ochrony zarejestrowanych danych przed nieuprawnioną ingerencją i ujawnieniem.”

i na jego podstawie wydano akt wykonawczy - Rozporządzenie Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej z dnia 23 kwietnia 2013 r. w sprawie obrazów i danych utrwalonych przez Głównego Inspektora Transportu Drogowego za pomocą stacjonarnych urządzeń rejestrujących, zainstalowanych w pasie drogowym dróg publicznych. (Dz. U. poz. 565). Rozporządzenie to określało sposób, tryb oraz warunki techniczne gromadzenia, przetwarzania, udostępniania i usuwania przez Głównego Inspektora Transportu Drogowego utrwalonych obrazów i danych w sprawach naruszeń przepisów ruchu drogowego. Z dniem 25 kwietnia 2016 r. cały akt prawny stracił moc i przepisy tam zawarte nie obowiązują już nikogo w naszym systemie prawnym. Tyle teorii. Jak to wygląda w praktyce?

O tym, że taki fakt może nastąpić jeśli ustawodawca nie wprowadzi zalecanych przez Trybunał Konstytucyjny zmian do ustawy Prawo o ruchu drogowym informowaliśmy naszych czytelników i użytkowników w lipcu 2015 w dniu publikacji tego wyroku: https://anuluj-mandat.pl/blog/post/dzialania-fotoradarow-itd-niezgodne-z-konstytucja-rp-i-mozna-podwazyc-dotychczasowe-wyroki 

Czytaj więcej ...

26
05.2016

Ulica czy bulwar? Winny czy niewinny? Pić czy nie pić?




Życie w kraju który stanowi światową stolicę absurdu nie jest proste. Spotkaliśmy się już z wytyczeniem przez Unię europejską krzywizny banana, uznaniem marchewki za owoc, czy ślimaka winniczka za rybę, ale pierwszy raz mamy do czynienia z określeniem bulwaru mianem ulicy. A to już prowadzi do niebezpiecznego precedensu określenia sędziów mianem aparatczyków.

Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście uznał, że bulwar wiślany jest ulicą, czyli miejscem, gdzie nie wolno pić alkoholu i jednocześnie uznał za winnego mężczyznę, który pił piwo na bulwarze. Ale, ponieważ Sąd w osobie sędzi Grażyny Jankowskiej był uprzejmy zauważyć, że pijący piwo mężczyzna nie działał z niskich pobudek, odstąpił od wymierzenia kary.

Historia zaczęła się jeszcze w ubiegłym roku, kiedy Marek Tatała z Forum Obywatelskiego Rozwoju, zasiadł sobie na schodkach na lewym brzeg Wisły (Bulwar Flotylli Wiślanej) z butelką piwa. Warszawiacy wiedzą, że to nie jest droga publiczna, że bulwar jest tylko umocnieniem pasa rzeki. Przychodzą tam z resztą tłumy, zwłaszcza młodych ludzi. I tam właśnie, na bulwarze, policja ukarała Tatałę mandatem za naruszenie ustawy o wychowaniu w trzeźwości. Ten mandatu nie przyjął, odwołał się do Sądu Rejonowego Warszawa-Śródmieście, bo – jak twierdził - chciał przetestować system.

I słuszność miał, ponieważ bulwar to betonowy obiekt oddalony od ulicy. Nie jest także oznaczony jako ulica. Tatała zaznaczył przed sądem, że skoro bulwar nie jest ulicą, nie można zastosować w tym wypadku przepisów ustawy o wychowaniu w trzeźwości (mówiącej m.in. o tym gdzie nie można pić alkoholu), bo ustawa wskazuje tylko „ulice, parki i place”.

Czytaj więcej ...

25
05.2016

Afera windykacyjna w Wielkiej Brytanii





Brytyjski sąd zbada sprawę windykacji mandatów za parkowanie z pozwu podpisanego przez 200 kierowców. Ale sama sprawa dotyczy ponad trzech tysięcy kierowców i będzie precedensem w Zjednoczonym Królestwie.
Każdy z nich chce rekompensaty finansowej za poniesione straty związane z negatywną historią kredytową. Sprawa wyszła na jaw po tym, jak otrzymali oni wezwanie do zapłaty z sądu Country Court Judgements, który zajmuje się odzyskiwaniem należności. Zgodnie zapewniają, że nikt o mandacie ich nie poinformował. Problem wynika – dla części z kierowców podpisanych pod pozwem zbiorowym – stąd, że niektórzy z nich jakiś czas po otrzymaniu mandatu zmienili mieszkanie i nie poinformowali o nowym adresie Driver and Vehicle Licensing Agency – agencji odpowiedzialnej za rejestrację pojazdów na Wyspach Brytyjskich. Tym sposobem informacja o grzywnie przychodziła na stary adres, pozostawiając jej adresata w niewiedzy.
Pozwanym jest firma ParkingEye, która zajmuje się nadzorowaniem ponad 900 parkingów na terenie Wielkiej Brytanii. Dane o kierowcach jakimi dysponuje, bazują właśnie na rejestrach w DVLA. Wysokość większości mandatów waha się pomiędzy 60 – 100 funtów.
Ale nie o wysokość mandatów tu chodzi. Zgodnie z brytyjskim prawem niezapłacenie mandatu w ciągu 30 dni może przysporzyć mnóstwa problemów, ponieważ informacja ta zapisywana jest w historii kredytowej na sześć lat. Dla banku to wystarczający powód, aby odmówić przyznania komuś kredytu hipotecznego, karty kredytowej czy nawet otworzenia konta.

Czytaj więcej ...

18
05.2016

Zatrzymanie Prawa Jazdy i powtórny egzamin? Czy się opłaca czy niekoniecznie?




 

Niejednokrotnie pisaliśmy już o niskim poziomie legislacyjnym przepisów mówiących o zatrzymaniu praw jazdy na 3 miesiące za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h w terenie zabudowanym. Temat powraca jak bumerang. Na łamach Anuluj-Mandat.pl sygnalizowaliśmy jeszcze przed wejściem feralnej ustawy w życie, że dużą dziurą w przepisach jest brak posiadania prawa jazdy przy sobie gdyż nie ma żadnych przepisów pozwalających egzekwować w jakikolwiek sposób czy to przez Policję czy to przez Starostę zwrot prawa jazdy którego nie okazaliśmy podczas kontroli. https://anuluj-mandat.pl/blog/post/jak-sie-bronic-skutecznie-przed-zatrzymaniem-prawa-jazdy-na-3-miesiace

 Ostatnio dopiero ogólnopolskie media podchwyciły temat przepytując po kolei zarówno ministerstwo jak i rzecznika Policji czy przypadkowych prawników co o tym sądzą.

Jak to zazwyczaj bywa pojawia się szereg rożnych opinii i choć nie dziwi że Ministerstwo czy Policja przekonuje że trzeba taki dokument zwrócić o tyle dziwi opinia niektórych prawników przychylająca się do tej opinii. Nie będę się rozpisywał więcej na ten temat natomiast odsyłam do naszego artykułu gdzie zainteresowani mogą poczytać na temat naszego stanowiska (szczególnie proponuje niektórym prawnikom którzy sieją zamęt nie przytaczając żadnych sensownych argumentów) https://anuluj-mandat.pl/blog/post/starosta-nie-moze-zadac-zwrotu-prawa-jazdy-by-je-zatrzymac-na-3-miesiace

Natomiast ciekawą rzeczą na które chciałbym się skupić jest kwestia jakiej media dopatrzyły się obecnie na fali niniejszego sporu.

Czytaj więcej ...

10
05.2016

Mandat to nie zawsze punkty karne




Popełniając najpopularniejsze wykroczenia drogowe, kierowca zazwyczaj jest karany mandatem i punktami karnymi. Ta procedura jest tak standardowa i powszechna, że niemal każdy kierowca ją zna, a wielu kierowców przechodziło ją już kilka razy… Zastanawialiście się jednak, w jakim celu punkty karne zostały wprowadzone do polskiego systemu prawnego? I od czego zależy, kiedy dostajemy mandat z punktami, a kiedy bez?

Katalog sankcji

Naruszenie przepisów w ruchu drogowym, w zależności od skutków jakie wywołuje,  może stanowić przestępstwo bądź wykroczenie drogowe.  Skutki mniej znaczne dotyczą wykroczeń opisanych w kodeksie wykroczeń (k.w.), za które Ustawodawca przewidział kary (areszt, ograniczenie wolności, grzywna, nagana – art. 18 k.w.), środki karne (zakaz prowadzenia pojazdów, przepadek przedmiotów, nawiązka, obowiązek naprawienia szkody, podanie orzeczenia o ukaraniu do publicznej wiadomości w szczególny sposób, inne – art. 28 k.w.) oraz środki oddziaływania wychowawczego, przejawiające się w tym, że w stosunku do sprawcy czynu można poprzestać na zastosowaniu pouczenia, zwróceniu uwagi, ostrzeżeniu lub na zastosowaniu innych środków oddziaływania wychowawczego - art. 41. k.w.). 

Jak widać, pole wykroczeń drogowych Ustawodawca obsiał dość obszernie rozmaitymi sankcjami.  Jednak według Ustawodawcy musiały być one niewystarczające, skoro do tego wachlarza możliwości dodał jeszcze punkty karne.

O czym pisaliśmy już wcześniej w tekście 

"Mandat, idmowa przyjęcia, wezwanie i wyrok a punkty karne"

https://anuluj-mandat.pl/blog/post/mandat-odmowa-przyjecia-wezwanie-i-wyrok-a-punkty-karne 

Po co ta prawna hybryda?

Ustawodawca zapewne dostrzegał, że wielu sprawców nakładane na nich grzywny miało za nic. Wprowadzenie punktów karnych miało zatem w zamierzeniu sprawić, że kierowcy przestaną bagatelizować popełnione wykroczenia drogowe i zaczną się liczyć z możliwością utraty prawa jazdy, bo do tego prowadzi przecież przekroczenie określonych prawem limitów.

Próbę osiągnięcia tego celu Ustawodawca podjął środkiem prawnym o niewspółmiernie skomplikowanej naturze prawnej w porównaniu do celu, jakiemu ma on służyć. Z jednej bowiem strony bez wykroczenia i przyjęcia mandatu nie można przypisać punktów karnych. Co więcej, zgodnie z prawem o ruchu drogowym[1] to Policja (nie starosta czy inny organ) prowadzi ewidencję kierowców, następnie określonemu naruszeniu przypisuje odpowiednią liczbę punktów i wpisuje do odpowiedniej ewidencji[2]. Z drugiej zaś strony zaskarżanie punktów karnych odbywa się na drodze administracyjnej. Skutek kumulacji punktów karnych (przekroczenie limitów – 20 pkt bądź 24 pkt[3]) powoduje wydanie decyzji przez starostę w trybie administracyjnym. Ustawodawca łączy tu zatem dwa reżimy prawne (karny i administracyjny), wskutek czego punkty karne stają się środkiem prawnym hybrydowym, a ten dualizm natury negatywnie wpływa na stosowanie prawa w praktyce. Negatywnie ocenić należy również to, że punkty karne są przypisane „na sztywno” do danego wykroczenia, co nie zawsze jest przejawem racjonalnego działania Ustawodawcy.

Czytaj więcej ...

17
03.2016

Starosta nie może żądać zwrotu prawa jazdy, by je zatrzymać na 3 miesiace!




Dostajemy od Was wiele zapytań, w których piszecie o problemie zwrotu prawa jazdy na żądanie starosty i postępowaniu z nim związanym.

Oto jeden z listów z opisem zdarzenia od klienta Anuluj-Mandat.pl:

„Witam, W dniu 05.02 zatrzymała mnie w Warszawie Policja w nieoznakowanym radiowozie. Z tego co wydaje mi się (nie wiem ponieważ policja nie odtworzyła mi nagrania ani nie poinformowała mnie jakie wykroczenia popełniłem) to jechałem ponad 100km/h na 50 oraz 170 na 80, oraz następnie wjeżdżając na skrzyżowanie na "zielonej strzałce" z powodu słabej widoczności na skrzyżowaniu(barierka zasłania widok) nie zachowałem odpowiedniej odległości i wyjechałem samochodowi jadącemu na zielonym świetle drogą prostopadłą tak, że ten musiał zwolnić i na mnie zatrąbił. Nie miałem przy sobie prawa jazdy. Policjanci poinformowali mnie, że popełniłem kilka wykroczeń (3 bodajże) i w związku z tym kieruje wniosek do sądu z art. 86§1 oraz art. 27 i 95. Tak jest napisane na wezwaniu, które otrzymałem od policjanta w momencie kontroli. Wezwanie było na 12.02.16, jednak po kontakcie ze wskazanym na wezwaniu policjantem zostałem poinformowany, że moje stawiennictwo nie jest obowiązkowe i formularz przesłuchania prześle mi pocztą za około miesiąc, może dwa ponieważ ma dużo pracy po urlopie. Do dziś ich nie otrzymałem. Otrzymałem natomiast w dniu wczorajszym "Żądanie zwrotu dokumentu" oraz "Zawiadomienie o wszczęciu postępowania administracyjnego". Czy powinienem zwrócić prawo jazdy? Czy zwrot będzie jednoznaczny z zakazem prowadzenia pojazdów? Czy jakieś inne kroki powinienem podjąć? Bardzo obawiam się utraty prawa jazdy ponieważ jest mi niezbędne w pracy. Na 3 miesiące myślę, że jakoś bym przetrwał natomiast na dłużej sparaliżuje to pracę firmy. Bardzo proszę o informację.”

Odpowiadamy

Nie trzeba zwracać prawa jazdy. Zgodnie z obowiązującymi przepisami Starosta nie może w powyższym przypadku zatrzymać prawa jazdy, jeśli zatrzymanie dokumentu nie odbyło się na miejscu zdarzenia. W świetle noweli Prawa o ruchu drogowym podstawą do wydania takiej decyzji byłoby po pierwsze faktyczne zatrzymanie dokumentu prawa jazdy za pokwitowaniem plus prawomocne orzeczenie sądu o zatrzymaniu po OBOWIAZKOWYM przekazaniu do sądu tego zatrzymanego dokumentu. Fakt obowiązku przekazania nie wynika co prawda wprost z tego przepisu o zatrzymaniu na 3 miesiące, ale wynika z innych oraz z art. 7, art. 8, art. 45 i art. 77 Konstytucji RP.

Czytaj więcej ...

07
03.2016

Woź ze sobą videorejestrator - łatwiej uchylisz mandat




Policja czasem poucza, że masz prawo do odmowy przyjęcia mandatu, natomiast o tym, że w ciągu 7 dni od przyjęcia mandatu masz prawo domagać się jego uchylenia policjant nie pouczy nigdy.

Pisaliśmy już jak to działa na przykładzie uchylenia mandatu nałożonego na podstawie wskazań Lasera UltraLyte LTI 20-20

https://anuluj-mandat.pl/blog/post/dowod-ze-mozna-uchylic-przyjety-mandat-z-miernika-laserowego-ultralyte-lti-20-20

Tym razem przykład uchylenia mandatu wlepionego po kolizji drogowej tylko dzięki temu, że ukarany niesłusznie kierowca miał włączony w samochodzie przywatny wideorejestrator.

Być może któryś z tych:

 

Poszedł więc zaraz wniosek:

 

(imię i nazwisko, adres)

Czytaj więcej ...

15
02.2016

Praktyczna historia wygranej z laserem Ultralyte LTI 20-20




Prawdziwa historia naszego użytkownika:

Witam serdecznie. Bardzo długo jestem obserwatorem Waszego profilu, czerpie z niego bardzo dużo informacji aż do czasu kiedy trzeba było to wypróbować w praktyce, niestety... zostałem namierzony laserowym miernikiem prędkości Ultralyte 20 20 czy jak mu tam, wiadomo o jaki chodzi, nie przyjąłem mandatu oczywiście i rozprawa była 20km od mojego miejsca zamieszkania, czyli niedaleko.

Korzystam oczywiście, że z Waszych porad, przeważył tekst o tym, że urządzenie rejestrujące prędkość powinno identyfikować pojazd którego prędkość jest mierzona, gdy gadałem o rozszczepieniu lasera to się dowiedziałem od sędziego, że się mądruje... no i zasięg, pomiar z 356 metrów.
Bardzo dziękuję za pomoc, prześle wszystkie skany do Was bo przypuszczam ze po to ludziom pomagacie żeby tez widzieć tego efekty
 
Jechałem od strony Sztumu, od kilku kilometrów przejeżdżające samochody mrugały światłami drogowymi, oczywiście domyślałem się dlaczego, gdyż w Nowej Wsi Sztumskiej bardzo często "polują" na kierowców w tym samym miejscu. Jechałem w kolumnie pojazdów, przede mną jechały dwa inne samochody z prędkością przepisową, 50km/h w terenie zabudowanym. Samochody również jechały w przeciwną stronę, oznakowany radiowóz był widoczny z bardzo daleka. Nie wiem dlaczego mnie to spotkało, lecz gdy z odległości około 300 metrów policjant wyszedł z radiowozu, czekał, czekał... Padło na mnie. Dlaczego? Nie wiem do dziś. Zatrzymał mnie na przystanku autobusowym, mimo to, że tam raczej nie powinien. Przedstawił się, podał rzekomy powód zatrzymania, przekroczenie prędkości o 22km/h, pomiar z dystansu 357 metrów. Po odmowie mandatu, policjant bardzo się zbulwersował, od razu szukał pretekstu, dziury w całym, zaczął kontrolę stanu technicznego pojazdu, może i dobrze, bo gdy zatrzymuje pojazd powinien to od razu robić, a nie tylko wlepiać mandat byle komu? To by było dbanie o bezpieczeństwo, a nie dbanie o normę mandatów, czy budżet. Niestety trochę zawiedziony musiał wrócić do rozmowy ze mną, wypisał mi wezwanie do Sztumu na przesłuchanie i poinformował, że sprawa trafi do sądu. Stawiłem się na przesłuchanie punktualnie, czekałem około 40 minut na kogoś kto się mną zainteresuje, zostałem zaproszony do gabinetu.
 
Zeznania spisywał dość zmęczony życiem, moim zdaniem również alkoholem bo na takiego wyglądał policjant, był zdenerwowany moją postawą, że nie przyjąłem mandatu, że musiał spisywać zeznania, w końcu trochę pracy musiał wykonać. Był bardzo wulgarny i niemiły, poczułem się trochę jak śmieć i to dosłownie, tak zostałem potraktowany, ale cóż zrobić, to policja. po trzech miesiącach od przesłuchania stawiłem się w sądzie w Sztumie. Policjant również tam był. Jako oskarżony pierwszy opowiedziałem co i jak było tamtego dnia, sędzia dokładnie wypytał o wszystkie szczegóły, wnikliwie dopytywał się gdzie to było itp. przyszła pora na policjanta. Na wstępie pomylił się, lub nie wiem jak to nazwać, zeznał, że był na służbie z kimś tamtego dnia, lecz był sam i to, że był sam powiedział nawet w zeznaniach. Zaczął mówić o swoim jakże doskonałym precyzyjnym urządzeniu którym akurat niby mnie zauważył podczas pomiaru prędkości, zeznał, że nie pamięta czy były jakieś inne samochody, nic nie pamiętał dosłownie. więc zadałem pytanie policjantowi, jak on mógł mnie tak trafić, gdy przede mną były samochody, za mną, w drugą stronę też jechały samochody... to powiedział, że w swoim celowniku ma kropeczkę, którą na mnie naprowadził.
12
02.2016

Anulowanie opłaty za parkowanie na Starym Mieście w Toruniu




Historia prosta jak koncerz husarski:

Prezes Firmy z Miasta Łodzi przyjechał załatwić sprawę na Starym Mieście w Toruniu, gdzie nie ma wymalowanych linii płatnych miejsc parkowania. Pomimo to otrzymał karę za brak opłaty w parkometrze zwaną eufemistycznie "opłatą dodatkową".

Prezes jednak nie był w ciemię bity - po otrzymaniu upomnienia zapoznał się z naszymi poradami i już wiedział co trzeba robić aby opłata została anulowana

https://anuluj-mandat.pl/blog/post/wszystko-co-powinienes-wiedziec-o-parkowaniu 

I została. Toruński Miejski Zarząd Dróg wypierniczył się o znajomość prawa przez nękanego obywatela.

Oczywiście jakby co, jesteśmy gotowi pomóc indywidualnie w każdej tego typu sprawie:

https://anuluj-mandat.pl/advice 

Oto korespondencja czyli corpus delicti:

Czytaj więcej ...

Kategorie