04
01.2017

Nalot Straży Miejskich na sklepy spożywcze




 

 

 

Skargi na działalność służb municypalnych nie należą do rzadkości. Omawialiśmy już skargi na strażników tropiących smakoszy piwa pod chmurką, fotografujących zaparkowane auta, zabawiających się zdjęciami z fotoradarów i podglądających psy defekujące na trawnikach. Wszystkie te czynności sprowadzają się do jednego – łatania dziur w lokalnym budżecie. Tym razem dostaliśmy list od czytelnika, który opowiedział nam historię o tym, jak białostoccy strażnicy wybrali się do sklepów… po fajki.

 

„Dzień Dobry, natrafiłem na Państwa stronę i chciałbym podzielić się dziwną sytuacją, która od jakiegoś czasu istnieje w Białymstoku. Straż Miejska w Białymstoku przeprowadza kontrole w małych Sklepach Spożywczych i wystawia mandaty. Dużych marketów nie kontrolują, dlaczego? Chciałbym opisać dwie sytuacje, które się wydarzyły. Jakiś czas temu do Sklepu Spożywczego w Białymstoku przyszło dwóch Strażników Miejskich i oświadczyło, że na podstawie kontroli chcą ukarać właściciela sklepu za brak naklejki "Stop 18", którą oni rozdają. Była tylko informacja, że jest zakaz sprzedaży alkoholu i papierosów osobom nieletnim. Wylegitymowali właściciela i za coś takiego mandat 100zł. Gdy właściciel powiedział, że chyba sobie jaja robią, to jeden ze strażników powiedział, że można nie przyjmować mandatu i sprawa do sądu ale na kwotę 2000zł. W telefonicznej rozmowie z przełożonym padła informacja, że to strażnik decyduje i on nic nie ma do tego. Haracz dla spokoju został przyjęty. Po przeczytaniu części artykułów z Państwa strony i przegrzebaniu Internetu, właściciel się przygotował. Co ciekawe, strażnicy przyszli po raz kolejny, gdy weszły nowe przepisy dotyczące sprzedaży e-papierosów.... i znów ten sam scenariusz: tym razem brak zapisu o zakacie sprzedaży e-papierosów. Zero pouczeń, zero pomocy tylko mandat. Właściciel zażądał informacji na jakiej podstawie jest kontrola i że nie da dowodu, bo wypiszą mandat. Strażnicy odstąpili od ukarania, chcieli dać pouczenie ale bez dowodu też nie wyszło. Poniżej linki do informacji jak Straż miejska szczyci się profilaktycznymi akcjami zakończonymi mandatami: http://www.poranny.pl/wiadomosci/bialystok/art/9319238,straz-miejska-kontrolowala-kioski-i-sklepy-zdjecia,id,t.html

http://www.poranny.pl/wiadomosci/bialystok/art/9377008,straz-miejska-skontrolowala-sklepy-alkoholowe-zdjecia,id,t.html

http://www.poranny.pl/wiadomosci/bialystok/a/bialystok-straz-miejska-kontroluje-epapierosy,10632052/

Jak to jest z tymi kontrolami?” 

 

Odpowiadamy

Sama informacja o zakazie sprzedaży alkoholu i papierosów osobom nieletnim jest na gruncie obowiązujących przepisów prawa niewystarczająca. Precyzuje to ustawa z dnia 9 listopada 1995 r. o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych. (Dz. U. z 2015 r. poz. 298 z późn. zm.). Art. 6 ust. 1 zmieniony przez art. 1 pkt 6 lit. a Ustawy z dnia 22 lipca 2016 r. (Dz.U.2016.1331) zmieniającej nin. ustawę z dniem 8 września 2016 r. stanowi:

Zabrania się udostępniania wyrobów tytoniowych, papierosów elektronicznych lub pojemników zapasowych osobom do lat 18. W punkcie detalicznym umieszcza się widoczną i czytelną informację o treści: „Zakaz sprzedaży wyrobów tytoniowych, papierosów elektronicznych lub pojemników zapasowych osobom do lat 18 (art. 6 ust. 1 ustawy z dnia 9 listopada 1995 r. o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych)”.

 

Ustawa wskazuje expressis verbis – wyraźnie - dosłowne brzmienie tej informacji, a nie to co powinna zawierać. Zgodnie z prawem, treści informacji nie wolno modyfikować. Zatem, jak widać, każda inna informacja oznajmująca, że jest zakaz sprzedaży alkoholu i papierosów osobom nieletnim będzie stanowiła naruszenie ustawy. Nie ma nakazu stosowania naklejki STOP18, choć prawdopodobnie ona taką dosłowną informację zawiera. Spełnieniem obowiązku będzie umieszczenie w widocznym miejscu wyżej wymienionego napisu nawet w formie odręcznej. Twierdzenie, że musi to być naklejka STOP 18 jest wprowadzaniem w błąd.

 

Mimo wszystko, w naszej ocenie, lekka modyfikacja tego tekstu nie powinna być interpretowana jako naruszenie zapisów ustawy. Taka interpretacja jest zwykłą złośliwością i nadgorliwością ze strony strażników. Jeśli jakakolwiek informacja o podobnej treści widnieje, zawsze można zastosować pouczenie i wyjaśnić sklepikarzowi, żeby zmienił napis na zgodny z ustawą. Przeglądając zdjęcia w Internecie, zauważyliśmy, że naklejki STOP 18, same nie spełniają wymogów ustawowych. Jak mówi rzymska sentencja summum ius summa iniuria - szczyt prawa to szczyt bezprawia. Można odmówić przyjęcia mandatu i bronić się w sądzie. Twierdzenia strażników, że zasądzona kwota wyniesie 2 tys. zł można włożyć między bajki, bo to nie oni o tym decydują, tylko sąd, który w przypadku ewentualnej przegranej najczęściej orzeka grzywny w wysokości zbliżonej do nakładanego mandatu.

 

 

Co do sposobu zasadności i wybiórczości podejmowanych interwencji, ciężko stwierdzić, czym kierują się strażnicy. Najprawdopodobniej nie wynikają one z inicjatywy szeregowych strażników, tylko nacisków z „góry”. Straż Miejska, jako organ samorządowy, nie będzie ruszać wielkich marketów przynoszących gminom wielkie dochody z tytułu podatków, zapewniającym miejsca pracy, itp. Nie podcina się gałęzi, na której się siedzi, nieprawdaż? Możliwe też, że markety, zwykle wielkie sieci handlowe, dbają o zaplecze prawne swoich obiektów i są zarządzane centralnie, zatem informacje o określonej w Ustawie treści znajdują się we wszystkich placówkach sieci. Oczywiście, są to tylko nasze domysły, bo co kieruje strażą miejską w wyborze kontrolowanych obiektów może wiedzieć tylko komendant i wójt/burmistrz/prezydent.

 

 

Co z tym zrobić?

Można spróbować wystosować oficjalne zapytanie w trybie Ustawy o dostępie od informacji publicznej i zażądać informacji, jakimi kryteriami kieruje się Straż Miejska, dokonując wyrywkowych interwencji w przedmiotowej sprawie. Oprócz tego można złożyć skargę na działalność Straży Miejskiej do Wójta/Burmistrza/Prezydenta miasta, choć szanse do pociągnięcia kogokolwiek do odpowiedzialności za nieprawidłowości są bliskie zeru. Nie należy jednak z tego rezygnować, gdyż mogą zwrócić uwagę magistratu na istniejący problem.

K.M Anuluj-Mandat.pl

 

We wszystkich przypadkach w tego typu sprawach, nasi prawnicy bardzo chętnie udzielą pomocy. Zapytania prawne dotyczące wszelkich wątpliwości oraz zlecenia pism procesowych prosimy wysyłać przez https://anuluj-mandat.pl/advice