25
05.2016

Afera windykacyjna w Wielkiej Brytanii





Brytyjski sąd zbada sprawę windykacji mandatów za parkowanie z pozwu podpisanego przez 200 kierowców. Ale sama sprawa dotyczy ponad trzech tysięcy kierowców i będzie precedensem w Zjednoczonym Królestwie.
Każdy z nich chce rekompensaty finansowej za poniesione straty związane z negatywną historią kredytową. Sprawa wyszła na jaw po tym, jak otrzymali oni wezwanie do zapłaty z sądu Country Court Judgements, który zajmuje się odzyskiwaniem należności. Zgodnie zapewniają, że nikt o mandacie ich nie poinformował. Problem wynika – dla części z kierowców podpisanych pod pozwem zbiorowym – stąd, że niektórzy z nich jakiś czas po otrzymaniu mandatu zmienili mieszkanie i nie poinformowali o nowym adresie Driver and Vehicle Licensing Agency – agencji odpowiedzialnej za rejestrację pojazdów na Wyspach Brytyjskich. Tym sposobem informacja o grzywnie przychodziła na stary adres, pozostawiając jej adresata w niewiedzy.
Pozwanym jest firma ParkingEye, która zajmuje się nadzorowaniem ponad 900 parkingów na terenie Wielkiej Brytanii. Dane o kierowcach jakimi dysponuje, bazują właśnie na rejestrach w DVLA. Wysokość większości mandatów waha się pomiędzy 60 – 100 funtów.
Ale nie o wysokość mandatów tu chodzi. Zgodnie z brytyjskim prawem niezapłacenie mandatu w ciągu 30 dni może przysporzyć mnóstwa problemów, ponieważ informacja ta zapisywana jest w historii kredytowej na sześć lat. Dla banku to wystarczający powód, aby odmówić przyznania komuś kredytu hipotecznego, karty kredytowej czy nawet otworzenia konta.


Jedną z osób, która podpisała się pod pozwem, jest 70-letni Stuart Axtell z Chesterfield. Mężczyzna dopiero po fakcie dowiedział się, że jego mandat przez przypadek dostarczono do sąsiada.
- Moja historia kredytowa została zniszczona przez tych ludzi. Windykator zażądał teraz ode mnie £200 – mówi dziennikarzom Stuart Axtell.

Do pozwu odniósł się rzecznik prasowy ParkingEye. Jego zdaniem wina leży wyłącznie po stronie kierowców, którzy nie poinformowali odpowiedniego organu o zmianie swojego adresu. Zwrócił również uwagę, że każdy ma prawo odwołać się od decyzji o nałożeniu kary - wówczas może być ona anulowania lub zwrócona.
Sprawa wyszła na jaw w tym samym czasie, kiedy na Wyspach rozpoczęła się dyskusja o wysokich kosztach związanych z parkowaniem samochodów pod domem. Przeciętne pozwolenie na parkowanie - residental parking permit - to wydatek rzędu 64 funtów rocznie, ale są rejony, gdzie opłata ta jest nawet dziesięciokrotnie wyższa.
W zestawieniu przodują przede wszystkim londyńskie gminy. W Croydon roczna opłata wynosi 305 funtów, w Brent – 302 funty, a w Islington aż 545 funty. Liderem tabeli jest jednak Birmingham, gdzie roczna opłata za możliwość zostawienia auta pod domem to rekordowe 785 funtów rocznie.

 

W sprawach opłat za płatne parkowanie w  Polsce Prawnicy Anuluj Mandat pomagają indywidualnie, gdyż oprócz prawa administracyjnego za każdym razem w grę wchodzi prawo lokalne z danego miasta lub gminy:

http://anuluj-mandat.pl/advice

Polecamy również lekturę 

https://anuluj-mandat.pl/blog/post/wszystko-co-powinienes-wiedziec-o-parkowaniu

https://anuluj-mandat.pl/blog/post/listy-i-kazusy-dotyczace-bezprawnego-karania-za-nieoplacony-parkometr