07
06.2016

Mandat i kary za zakłócanie ciszy nocnej, wprowadzanie psa czy granie w piłkę - czyli prawo zwyczajowe w restrykcyjnym użyciu




23 kwietnia 997 po 5 dniach swej misji Wojciech będąc w okolicy pruskiego grodu granicznego Chollin (na południowych brzegach jeziora Drużno, obecnie wieś Święty Gaj) został zaskoczony podczas odpoczynku po mszy odprawionej w świętym gaju przez 7 strażników prowadzonych przez kapłana, niejakiego Sicco. Późniejszy Św. Wojciech – jako przywódca – uderzony toporem lub włócznią w serce został zabity przez kapłana, który – według żywotów – miał wcześniej stracić w walkach z Polakami brata. Ciału odcięto głowę i nabito na pal wyrazem hańby. Jego towarzyszy oszczędzono i odesłano do Polski. Głowę z pala zdjął potajemnie i przewiózł do Gniezna nieznany Pomorzanin.

Stało tak dlatego, że Święty Wojciech pogwałcił prawo zwyczajowe Bałtów odprawiajac obce obrzędy w Świętym Gaju, który był Polem Romowym a więc centrum kultu bałtyjskich bóstw założonego przez legendarnego kapłana pogańskiego Brutenusa, uznawanego obok Widewuta za ojca załozyciela porządku kultowego i królewskiego na terenie Prus. W samym środku osi Romowe stał święty dąb, na który znajdowały się figurki: Perkuna, Patolla i Polrimpusa. Ponadto Romowe było siedzibą Krewe czyli Crywo Crywaiło - najwyższego urzędującego kapłana w Prusach. Jak widać Wojciech juz bardziej narazić się nie mógł, zwłaszcza że potem jeszcze w tym świętm miejscu spał i biesiadował. I za właśnie takie złamanie prawa zwyczajowego spotkała go tak sroga kara od wojowniczo nastawionych Bałtów do najeźdźców. Możnaby to dziś porównać - przy wszystkich różnicach - do muzułmanów nawołujących z wieży i odprawiających modły na Jasnej Górze po dokonanych wcześniej przez ich rodaków atakach terrorystycznych.

 

TO TYLE O KONSEKWENCJACH ZŁAMANIA PRAW ZWYCZAJOWYCH KIEDYŚ, A JAKIE MOGĄ BYĆ DZIŚ KONSEKWENCJE ZACHOWAŃ MOŻE MNIEJ RADYKALNYCH, ALE NIEZGODNYCH Z OBOWIĄZUJĄCYCM ZWYCZAJEM? I CO TO W OGÓLE JEST PRAWO ZWYCZJOWE?

 

Dobry zwyczaj… , czyli prawo do samostanowienia norm

 

            Istnieją cztery zasadnicze systemy reglamentujące życie człowieka: obyczaj, religia, zwyczaj i prawo. Najkorzystniej jest, gdy są one ze sobą spójne i dopełniają się nawzajem. Rozbieżności pomiędzy nimi prowadzić mogą do trudnych sytuacji i upadku autorytetu i stosowania się do danego systemu, kosztem innego. W mediach często mówi się o relacji prawa do religii. Tymczasem to normy zwyczajowe i prawne przeplatają się ze sobą w życiu codziennym chyba najczęściej, choć zwykle nie zdajemy sobie z tego sprawy.

O czym mowa?

            Prawo jest jak pogoda – każdy wie o co chodzi, trudniej jednak wyrazić to słowami. Poprzestaniemy tu jednak na podejściu przedmiotowym, czyli prawo traktować będziemy jako zespół norm (nakazów, zakazów, powinności), których nieprzestrzeganie kończy się - w założeniu - użyciem przymusu (postępowanie egzekucyjne w prawie cywilnym, kary i środki karne w prawie karnym , itp.). Istnieją jednak normy, co do których przekonani jesteśmy, że są obowiązującym prawem i z tego powodu są przestrzegane. To normy zwyczajowe, które w XXI wieku nie ewoluują w sposób naturalny, a w nadanym przez ich autora kierunku… Chodzi tu o szereg zakazów i zakazów dotyczących dosłownie wszystkiego: zakaz kąpania się w fontannie, zakaz spożywania posiłków w określonych miejscach, zakaz opalania się, wyprowadzania psów, grillowania, nakaz parkowania samochodu w taki, a nie inny sposób…

            Paradoksalnie, te kreowane na potęgę normy zwyczajowe, dopuszczalne na posesjach i w lokalach prywatnych często są sprzeczne z prawem jeśli dotyczą terenów publicznych, co było już przedmiotem orzecznictwa sądów (np. zakaz gry w piłkę nożną na terenie osiedla, czy też zakaz wyprowadzania psów na każdym skrawku zieleni). Ich celem jest w założeniu sprawienie, by nam wszystkim żyło się lepiej. Ich efekty zaś często bywają dokładnie odwrotne…

Normy zwyczajowe

Typową normą zwyczajową jest cisza nocna, która zapewnić ma mieszkańcom prawo do wypoczynku. Żaden przepis powszechnie obowiązującego prawa  nie stanowi, że cisza nocna trwa od godz. 22 do 6 rano i w tym czasie nie można robić głośnej imprezy, a mimo to Policja czy Straż Miejska ma prawo przybyć na taką imprezę i poprosić o przyciszenie muzyki pod rygorem grzywny albo nawet aresztu (!). Podstawę prawną wywodzi się tu z innych przepisów, a konkretnie z art. 51§1 kodeksu wykroczeń (k.w.), który powiada: Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze... To czy dana sytuacja stanowi wybryk zakłócający spoczynek nocny zależy od oceny funkcjonariuszy, a jak mandatu nie przyjmiemy – to od Sądu.

Porównaj: https://anuluj-mandat.pl/blog/post/opalanie-topless-lub-nago-na-plazy-na-kapielisku-albo-w-parku-czy-to-jest-karalne 

            Ten sam przepis (art. 51 k.w.) może być podstawą do nałożenia grzywny za opalanie się, jeśli odsłonimy to i owo. Dojść do tego z powodzeniem może zarzut niszczenia zieleni… spożywania alkoholu w miejscu publicznym… zaśmiecania otoczenia…, które to czyny znajdą penalizację w prawie wykroczeń. To pokazuje jak wiele zależy od interpretacji prawa (i jak trudno zrelaksować się w parku miejskim). Sama jednak tabliczka z napisem: „zakaz opalania”, jest jedynie prośbą, próbą wykreowania zwyczaju w nadziei, że będzie przestrzegana.

Co do ciszy nocnej warto wspomnieć, że inaczej będzie wyglądała jej interpretacja w zacisznym bloku pełnym starszych ludzi w zimie, gdy noc jest długa a inaczej podczas majowych Juwenaliów sudenckich w akademiku.

           

Kreowanie norm zwyczajowych, a prawo

            Wszędobylskie zakazy i nakazy coraz częściej osiągają cel odwrotny do zamierzonego. Weźmy na ten przykład dość często spotykany  zakaz gry w piłkę nożną na terenie osiedla. Kilku osobom przeszkadzały hałasy no i oczywiście potencjalne zagrożenie – wszak piłka może uszkodzić samochody, powybijać szyby, czy zabić człowieka (zwłaszcza gdy grają przedszkolaki). Aby ukrócić ten nikczemny proceder wspólnota mieszkaniowa podjęła stosowną uchwałę o zakazie gry w piłkę nożną. Odpowiednio oznakowano teren i wstawiono tabliczki „zakazowe”. I co?  Czy od tej pory lokalna społeczność była już szczęśliwa? Nie. Sprawa trafiła do sądu.

            Wyrokiem z 11 grudnia 2014 r., sygn. akt II C 1753/13 Sąd Okręgowy w Łodzi uchylił zaskarżoną uchwałę, w uzasadnieniu wskazując, że  teren spółdzielni jest po to by spełniać potrzeby wszystkich mieszkańców, nie zaś danej grupy. Młode rodziny z dziećmi potrzebują miejsc rekreacji, więc jeśli na terenie osiedla jest możliwość, by to zapewnić – nie można tego zabraniać. To był zasadniczy motyw rozstrzygnięcia Sądu. Co więcej – zakaz ten był absurdalny sam w sobie, gdyż dotyczył gry w piłkę nożną, a to oznacza, że w każdą inną grę z użyciem piłki już można było grać. Zatem przedszkolaki i chłopaki z podstawówki mieli zakaz gry w piłkę, ale rugbiści spokojnie mogliby odbyć tam trening.

 

Gdzie tu sens? Gdzie logika?

            Patrząc przez pryzmat celu, dla osiągnięcia którego stanowi się różnego rodzaju normy zwyczajowe w nadziei, że będą one postrzegane jak prawo i z tego powodu będą przestrzegane, trzeba stwierdzić, że mają one służyć zapewnieniu porządku na danym terenie. Dlatego z oczywistych względów poprzeć trzeba zakaz wstępu ze zwierzęciem na tereny zielone, gdy są one przeznaczone do opalania się na kocyku… Jednak posadowienie tabliczek: „zakaz wyprowadzania psów” na każdym skrawku zieleni jest już nie do przyjęcia i to niezależnie od tego, czy chodzi o teren osiedla czy zieleń miejską.

Oto Rada Miejska w Kórniku 30 czerwca 2010 r. podjęła uchwałę i przyjęła regulaminy korzystania z placów zabaw, boisk oraz obiektów typu "Orlik 2012”, w której zakazała m.in.  wprowadzania zwierząt domowych na tereny zielone, jak i do określonych miejsc. Wyrokiem Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Poznaniu z 16 listopada 2011 r. (sygnatura: IV SA/Po 672/11) stwierdzono, że taka uchwała jest nieważna. Nie można bowiem ograniczać praw miłośników zwierząt, a raczej należy zadbać o to, by pobyt tych zwierząt nie prowadził do powstania zagrożenia czy zanieczyszczenia tego miejsca. Stąd zrozumiałe i zasadne wydaje się konsekwentne karanie za niesprzątanie po swoim pupilu, a nie ograniczanie właścicieli psów, co do miejsc, z których mogą korzystać.

Sezon grillowy otwarty

            Najbardziej kontrowersyjne są chyba zakazy grillowania. Problem dotyczy w szczególności mieszkańców osiedli, którzy borykają się z brakiem miejsc do grillowania. Zamiast te miejsca tworzyć, dużo prościej i taniej jest przecież ustanawiać kolejne zakazy. Stąd też nie może dziwić zakaz grillowania na balkonie, tarasie, loggii, patio i wszędzie indziej gdzie tylko teoretycznie można by było wyobrazić sobie, że grillowanie jest możliwe. Powyższą logiką kierowała się pewna  Wspólnota Mieszkaniowa, która uchwalając regulamin postanowiła:  „nie jest dozwolone korzystanie na balkonach, tarasach, loggiach z grilla”, a „postanowienie to nie dotyczy patio.” Co więcej: „Zabrania się palenia papierosów, picia alkoholu w pomieszczeniach wspólnych budynku oraz grillowania w pomieszczeniach wspólnych budynku (w szczególności na korytarzach, klatkach schodowych oraz na balkonach). Postanowienie nie dotyczy patio w budynku Wspólnoty.”

            Uchwałę tę zaskarżono, a uchylił ją wyrokiem z dnia 25 stycznia 2016 r. Sąd Okręgowy w Olsztynie (sygnatura: I C 299/15), z tej przyczyny, że wspólnota nie ma kompetencji do decydowania o tym, co dzieje się na prywatnych balkonach prywatnych mieszkań.  Generalnie – jeśli dostęp do balkonu, tarasu, loggii możliwy jest wyłącznie z prywatnego mieszkania, to jest to pomieszczenie przynależne do lokalu i stanowi część składową lokalu (por. art. 2 ust. 4 ustawy o własności lokali i następne). To zaś oznacza, że Wspólnota nie ma prawa do regulowania sposobu korzystania z tych pomieszczeń w ramach regulaminu wewnętrznego, bo regulamin taki może dotyczyć wyłącznie nieruchomości wspólnej.

Jeśli zatem w obecnym sezonie grillowym Wasza Wspólnota będzie chciała zakazać palenia grilla na balkonie, to uchwałę w tym przedmiocie należy zaskarżyć do Sądu w trybie art. 25 ust. 2 ustawy o własności lokali, a Sąd takie zapisy powinien uchylić.

A hałasy i zapachy? I co na to Straż Miejska?

Odpowiedzi najlepiej szukać u źródła: http://www.sm.poznan.pl/mim/straz/grillowanie,p,2322,6556,21025.html. Wynika stąd, że przy odpowiednim zachowaniu uczestników imprezy, nie ma przeszkód do grillowania.

            Sąsiadom przysługuje natomiast ochrona prawna, której należy szukać w prawie cywilnym, lokatorskim i wykroczeniowym; a to można wystąpić do sądu z powództwem cywilnym, by Sąd zakazał hałasowania lub innych uciążliwych zachowań, albo wszcząć procedurę z art. 16 ustawy o własności lokali (co w ocenie autora – jako zmierzające do utraty mieszkania - stanowiłoby nadużycie prawa podmiotowego – art. 5 k.c.). Można też zarzucać popełnienie czynów penalizowanych w prawie wykroczeń, choćby poprzez zakłócanie prawa do nocnego spoczynku. Jednak sporadyczne i kulturalne grillowanie na własnym balkonie jest jak najbardziej zgodne z prawem.

            Zwyczaje na drodze

            System wczesnego ostrzegania przed Policją za pomocą „mignięcia” światłami, był swego czasu bardzo popularnym systemem porozumiewania się kierowców. Zwyczaj ten dostrzegł ustawodawca, który postanowił dać Policji narzędzia do walki z tego typu praktyką. Dziś – choć zakazu „migania” explicite nie ma, to w grę wchodzą aż trzy przepisy, z których można wywieść (czyt.: naciągnąć) naruszenie prawa: art. 51 ust. 3 ustawy prawo o ruchu drogowym, art. 29 ust. 2 pkt 1 ustawy prawo o ruchu drogowym oraz art. 90 Kodeksu wykroczeń. Dopełnieniem jest tu - zgodnie z obowiązującym taryfikatorem - przypisanie korzystaniu ze świateł drogowych w sposób niezgodny z przepisami 3 pkt. karnych.

            Bez konsekwencji natomiast powinno kończyć się najechanie na linię warunkowego zatrzymania. Fakt wjechania na linię "warunkowego zatrzymania" nie jest wymieniony jako wykroczenie drogowe w żadnych przepisach funkcjonujących w polskim systemie prawnym. W takiej sytuacji zgodnie z art. 5 par. 1 ust. 2. kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia (kpw) postępowanie musi zostać umorzone ze względu na brak zaistnienia czynu zabronionego. Pisaliśmy o tym szerzej tutaj:

https://anuluj-mandat.pl/blog/post/bezprawny-mandat-za-wjechanie-za-linie-p-14-przed-swiatlami

 

            Ciekawym nakazem stosowanym na niektórych osiedlach jest nakaz parkowania pojazdów w określony sposób, np. przodem do okien. To bardzo ciekawa próba wykreowania porządku prawnego na terenie danej wspólnoty. Z logicznego punktu widzenia to próba reglamentacji tak daleko idącej, że aż sięgającej esencji absurdu.  Pamiętajmy jednak, że jeśli taki sposób parkowania znajduje swoje źródło w treści uchwały wspólnoty, to formalnie obowiązuje. Jeśli nie – ma wymiar grzecznościowy, prośby, a nie aktu prawnego.

            Nie dla każdego

Podsumowując pamiętajcie, że tabliczka ostrzegawcza kupiona za 3,50 zł sama w sobie nie stanowi żadnego porządku prawnego. Za tą tabliczką kryć się jednak może stosowny regulamin czy uchwała, która nie może być sprzeczna z powszechnie obowiązującym porządkiem prawnym. Tak więc tego typu zakazy, dopóki nie stoją za nimi konkretne przepisy (zazwyczaj z prawa wykroczeń), są jedynie prośbą o dane zachowanie. Nawet jeśli to zachowanie według danej społeczności uznawane jest za słuszne, to pamiętajmy, że nie może ograniczać praw (krzywdzić) innych osób. Takim krzywdzącym zakazem może być np. zakaz wprowadzania psów do urzędów. Można się z tym zakazem zgodzić, bo rzeczywiście jest dużo innych i lepszych miejsc, do których można się udać ze swoim pupilem na spacer, a urząd to poważna, publiczna instytucja. Zrozumiałe, prawda? Ale źle sformułowany zakaz dyskryminuje osoby niewidome,  poruszające się z psem-przewodnikiem; a to przecież nie o to chodzi…

            Na deser przykład pozytywny. Jak wspólnoty mieszkaniowe na danym terenie tak i prywatni właściciele mogą sobie przecież ustanawiać własne regulaminy. To na regulamin (w pierwszej kolejności) powoła się hotel, gdy coś pójdzie nie tak... Pocieszające jest, że hotele luksusowe – pięciogwiazdkowe - otwierają się na miłośników zwierząt.

Możecie – Kochani Goście – zabrać ze sobą pupila np. do takiego hotelu http://www.hotelmarinaclub.pl/uploads/zwierzetaRegulamin.pdf

 - wystarczy tylko, że nie waży więcej niż 5 kg, będziecie mu zakładali kaganiec i smyczkę, mieszkać będziecie w specjalnej części hotelu, a i oczywiście płacić będziecie więcej. Widzicie to? Widzicie yorka w kagańcu? Ale „prawo do stanowienia norm w relacji do zdrowego rozsądku”, to już temat na kolejny artykuł…

PG dla Anuluj-Mandat.pl

Jeśli zostałeś ukarany mandatem lub w inny sposób za złamanie prawa zwyczajowego lub takiego, co do którego masz wątpliwości zapytaj naszych prawników przedstawiając im sprawę https://anuluj-mandat.pl/advice